Apulia w 10-14 dni. Podróż i Dzień 1. Bari.

Apulia – obcas włoskiego buta. Jeśli zastanawiasz się, jak najlepiej poznać Apulię, doświadczyć jak najwięcej, odwiedzić najciekawsze miejsca, ale jednocześnie wypocząć trochę na plaży i spróbować prawdziwego włoskiego życia, to ta propozycja będzie zdecydowanie dla Ciebie. Dlaczego 10 lub 14 dni? Po pierwsze dlatego, że mniej niż 10 to za mało. 🙂 Po drugie dlatego, że najłatwiej dostać się do Apulii samolotem. Tanie linie lotnicze Wizzair z Warszawy (wyloty w środy i niedziele) oraz Katowic (wtorki i soboty) zabiorą Cię bezpośrednio do Bari (głównego miasta Apulii), dzięki temu spędzisz tu minimum 10 dni. Koszt biletów wacha się od 300 do 500 PLN w zależności od terminu i opcji bagażowej. Lot trwa około dwóch godzin. Możesz także dolecieć tam dowolnego dnia w tygodniu korzystając z linii rejsowych np. Alitalia z przesiadką w Rzymie. Bilety można złapać za około 800 PLN z bagażem w obie strony. Na taki przelot należy łącznie zarezerwować 4-5 godzin. Możesz także zdobyć południową Italię samochodem z Polski. Zakładając, że wystartujesz z Warszawy musisz przeznaczyć na to 18-20 godzin aby dojechać do Bari, a pokonasz około 2000 km w jedną stronę.

Samolot to najwygodniejsza opcja, a na miejscu stosunkowo niedrogo można pożyczyć samochód (od ok 110 PLN za dobę). Oczywiście między głównymi miastami na południu możesz również poruszać się pociągami, ale najwięcej zobaczysz poruszając się na miejscu autem.

My dolatujemy samolotem i kierujemy się po odebraniu bagaży po samochód. Większość wypożyczalni w Bari ma swój parking 200 metrów od hali przylotów na lotnisku, co jest bardzo wygodne, a na samym lotnisku są punkty takich firm jak Hertz, Avis, Budget, Maggiore, Europcar, Thrifty, Sicily by Car.

Dzień 1.

Wylądowałeś w Bari, odebrałeś auto i co dalej? Najlepiej początek wykorzystać na pobyt w Bari. To piękne miasto i warto założyć tam minimum jeden pełny dzień. Do centrum dojedziesz autem w 10 minut. Miasto oferuje bardzo dużo noclegów w dobrych cenach. W przypadku pensjonatu Bed & Breakfast to koszt około 50 euro za dobę. W tej cenie znajdziesz również hotele 3-gwiazdkowe położone jednak poza centrum, jednak już od 60 euro znajdziesz hotel, z którego będziesz miał wszędzie blisko. Warto rozważyć lokalizację, która oferuje bezpłatny parking. Inaczej możesz długo szukać odpowiedniego miejsca na zatłoczonych ulicach Bari i dodatkowo zapłacisz ok. 1 euro za godzinę parkowania.

bari_ulica
Jedna z typowych ulic w Bari poza ścisłym centrum

Skoro jesteśmy przy noclegu, jeśli nie byłeś we Włoszech, to musisz wiedzieć czym jest typowo włoskie śniadanie. Standardem w obiektach B&B jest śniadanie składające się z kawy (do wyboru) lub herbaty oraz rogalika cornetto lub podobnego. Najczęściej dostaniesz do tego sok lub napój sokopodobny. Rogalik jest pyszny, kawa jak to we Włoszech doskonała, ale to wszystko.

W hotelach 3-gwiazdkowych zdarzy się, że dodatkowo w bufecie będzie pieczywo, masło, wędlina i ser żółty, a także mleko, płatki, dżem oraz miód. Standard takiego śniadania najczęściej określa się jako „kontynentalne”. Tak jest niemal w całych Włoszech. Oczywiście, jeśli nocujesz w dużo droższych obiektach możesz liczyć na więcej, choć to też nie jest takie pewne ;-).

Bari. Największe po Neapolu miasto w tej części Włoch. Liczy ok 400 000 mieszkańców. Jest tutaj Uniwersytet, port, a przede wszystkim fantastyczne „centro storico”, czyli stare miasto.

Zaczynamy od Via Sparano da Bari. Fajny deptak bez ruchu samochodowego na początek. Trochę barów, trochę sklepów. W lipcu jest gorąco, a w mieście trochę duszno, a my jesteśmy po podróży. Na start un caffè, czyli szybkie espresso w pierwszym lepszym barze. Jeśli Włoch usłyszy un caffè to nie ma dyskusji, wszyscy wiedzą, że chodzi o espresso. Takie miejsca są najlepsze.

Espresso stawia na nogi, daje kopa na resztę wieczoru. Jest wyborne. Wszędzie doskonałe – za 80 centów. Za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu ile kosztuje. Na południu są miejsca, gdzie je wypijesz za 0,50 euro a cappuccino za 1,2. Do tego szklaneczka wody w cenie. Tyle powinna kosztować kawa!

U nas za byle co każą sobie płacić 7-12 złotych 🙂 Do klasycznych barów przychodzą lokalni mieszkańcy. Przychodzą na chwilę, najczęściej kawę wypijają na stojąco. Najwięcej jest ich rano przed pracą. W takich miejscach nie ma na ogół finezji. Nie jest pięknie. Jest zwyczajnie, ale bohaterów jest dwóch. Wybitna włoska kawa i fantastyczny ekspres ciśnieniowy. Dzieło najlepszych włoskich specjalistów i przy okazji designerów. Tak – takie urządzenia są stawiane również w Polsce, ale ciężko u nas wypić dobre espresso. Dla mnie dobre jest czarne, prawie jak smoła, jest go mało, na jeden-dwa łyki. Leje się wolno, ciurkiem. Niemal skapuje kropla po kropli do filiżanki. Sztuka polega na właściwym doborze kawy i odpowiednim ustawieniu urządzenia. Sztuka opanowywana od dziesiątek lat. My się tego uczymy, oni to wiedzą. Wyborna jest każda kawa, w tym cappuccino. Mleko jest ubite z finezją, pianka z mleka jest delikatna, a całość dopełnia czekoladowa posypka. Grazie, grazie mille, ciao i idziemy z nową energią dalej!

Dochodzimy do Corso Vittorio Emanuele II. Mam wrażenie, że ulica z nazwą pierwszego króla zjednoczonych Włoch jest w każdym mieście. Na ogół ważna, reprezentacyjna. I tak jest tutaj. Częściowo jest to deptak, częściowo jest to arteria samochodowa. Możesz ją przeciąć i trafisz od razu do centro storico, ale ja proponuję skręcić w prawo i dojść tą ulicą do morza. Idąc, mijasz dużo modnych restauracji i barów, z ogródkami w otoczeniu palm. Jest europejsko i to jedno z ostatnich takich miejsc na naszej drodze.

bari vittorio emanuelle
ulica Vittorio Emanuele od strony depatku

Potem będzie już zdecydowanie bardziej południowo. Nie mogliśmy się oczywiście obejść po podróży bez lampki Prosecco z Aperolem i włoskiego piwa Nastro Azzurro. Przy okazji w cenie na stole wylądowały oliwki, krakersy i orzeszki. Doskonały początek wyjazdu i dochodzimy do ścisłego centrum.

bari_prosecco
Nic dodać nic ująć 🙂

Jesteśmy w centro storico. Powoli zachodzi słońce. Stare miasto, początek bardzo reprezentacyjny. Szeroka ulica zaprasza głębiej, jeden plac, drugi plac. Restauracje z ładnymi ogródkami. Tutaj jest lekko turystycznie, choć turystów niewielu, tutaj są ostatnie knajpy z menu po angielsku, tutaj jeszcze ktoś cię zrozumie w tym języku, ale kilkadziesiąt metrów dalej zaczyna się włoska magia.

Wchodzisz w wąskie uliczki, tam już prawie nie ma nikogo, jesteśmy tylko my i oni – mieszkańcy. Jest już ciemno, tak spędzają wieczór. Siedzą na krzesłach na zewnątrz, rozmawiają, obserwują. Całe rodziny, dużo starszych, ale jest też dużo dzieci. Raz na jakiś czas ktoś przejedzie na Vespie.

bari_ludzie
Włoska rodzina podsumowuje na ulicy dzień 🙂

Co kilka metrów przechodzisz obok mieszkań, gdzie za zasłoną w drzwiach wejściowych jest mała kuchnia czy salon i toczące się życie. Głośne jak na Włochów przystało rozmowy, transmisje meczy, ktoś ogląda wiadomości. Na balkonach suszy się pranie. I to wszystko w średniowiecznych murach. Tutaj nie widać ani trochę współczesności, gdyby nie skuterki, jest pełne poczucie przeniesienia się w czasie. Idziemy bez celu, bez mapy, a każda nowa uliczka, każde mini podwórko jest zjawiskowe.

bari uliczka
Centro storico w Bari

Pojawia się pierwszy głód, a więc czas na kolację. Przypominają nam o tym małe knajpeczki poukrywane co jakiś czas. Jest ich tutaj jednak niewiele. Słychać tylko włoski język. Skoro jest to pierwszy dzień to musi być pizza. Odkrywamy miejsce, które potem okazuje się wybitne, jeśli chodzi o pizzę. Na zewnątrz kilka plastikowych stolików ponakrywanych papierowym obrusem, wokół parę grupek Włochów rozmawiających o dzisiejszym dniu z rodzinami na murkach, krzesłach i ławkach.

Bari_pizzeria
Najlepsza pizza w niepozornym miejscu na plastikowych krzesłach i stołach

To rzadka okazja zjeść w absolutnym centrum włoskiego życia. Nie znajdziecie  tego miejsca na mapie, w Tripadvisorze. Ono jest i w swojej skromności raczy nas najlepszą pizzą, jaką jedliśmy z pieca opiekanego drewnem.

Do tego białe wino domu, które nie jest perfekcyjne. O vino della casa później, a tutaj lepiej zamówcie piwo lub coś innego. Będzie 10 na 10! Jeśli chcecie tam dojść, to zaznaczyliśmy tę pizzerię na mapie, a dodatkowo w dotarciu do niego niech pomogą Wam zdjęcia.

pizzeria bari_Fotor
Pizzerie delle Maraviglie znajduje się na Strada Zonelli

Tak, ten wieczór jest wyjątkowy, choć powoli się kończy. Dalej poruszamy się wąskimi uliczkami. Odkrywamy plac, na którym są zachowane wspaniałe kolumny z czasów starożytnych. W pewnym momencie wychodzimy poza mur obronny otaczający stare miasto i jesteśmy w porcie. Akurat stoją trzy gigantyczne wycieczkowce. Robią wrażenie, można podejść blisko. Stąd odpływają statki do Grecji, Chorwacji. Jutro wracamy do centro storico w dzień.

 

 

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *