Rytm włoskiego życia wyznacza jedzenie | śniadanie

Budzimy się w słoneczny, ale rześki poranek i mimo obfitej kolacji czujemy mały głód. Nie ważne czy za oknem tętniące życiem Palermo, czy zieleń ogrodu w agroturismo na obrzeżach miasteczka Botricello. Centrum życia znajdziecie w pobliskim barze i gwarantuję, że nie będzie Wam łatwo odnaleźć się we włoskich realiach spożywania posiłków. Mieszkańcy Włoch zaczynają dzień od kawy – espresso ze słodkim dodatkiem lub w chłodniejsze dni tylko cappucino. Włosi mają dość tradycyjne podejście do kawy i wszelkie udziwnienia w stylu caffe latte z syropem waniliowym potraktują jako profanację. I tak jak w Hiszpanii czy Francji picie porannej kawy z mlekiem jest standardem, tak we Włoszech mleko wydaje się być zbędnym dodatkiem. Oczywiście w barach kawa z mlekiem jest dostępna, jednak najczęściej jako caffe macchiato – jest to espresso „poplamione” mlekiem lub cappucino.

Bar to poranne centrum wymiany informacji, a także możliwość przeczytania prasy. Szybko, na stojąco przy ladzie. Jeśli chcecie upodobnić się zwyczajami do lokalnej społeczności zamówcie espresso i cornetto. To rogalik wyglądający jak croissant zrobiony z francuskiego ciasta jednak mniej tłusty od oryginału i zdecydowanie mniejszy, wypełniony czekoladą (con cioccolata), dżemem (con marmellata), lub kremem śmietankowym (con crema). Zwyczajowo nikt Wam tego nie poda – cornetto serwowane są z podgrzewacza i rozchodzą się szybko. Sięgnijcie po papierową torebkę, wybierzcie swój smak i uregulujcie rachunek przy barze po wypiciu kawy.

W dni wolne życie w barze toczy się wolniej bo Włosi mogą pozwolić sobie na bardziej urozmaicone śniadanie jakim jest często brioche. A co to jest brioche? To rodzaj słodkiej bułki, którą w południowej części Włoch podawano nam na dwa sposoby. Na Sycylii była przekrawana wzdłuż i wypełniona lodami nałożonymi patką – w maksymalnie dwóch smakach. W Kalabrii serwowano nam ją najczęściej do granity, podawaną na osobnym talerzyku. Granita podana w pucharku z kleksem bitej śmietany i brioche…czego chcieć więcej? A brioche ? W każdym wydaniu była dla mnie niezapomnianym wrażeniem smakowym, kawowa, migdałowa, cytrynowa, pistacjowa…

IMG_1478
Brioche i granita. Bar Gelateria Mazzitelli Domenico, Parghelia, Kalabria.

Podróżując po Włoszech i nocując w różnych miejscach zaobserwowałam, że Włosi coraz bardziej otwierają się na potrzeby turystów. I tak na przykład w agriturismo dostępne są śniadania w stylu „kontynentalnym”. Zarówno w Puglii, jak i Kampanii czy Kalabrii mieliśmy możliwość zamówienia jajek w dowolnej postaci. Standardowo dostępne były również – co najmniej dwa różne sery od sąsiednich producentów, prosciutto cotto, sklepowe jogurty, pomidory i świeże owoce. Pamiętam smak świeżej ricotty, którą jadłam z miodem w Puglii, oczywiście zupełnie inna niż ta dostępna w Polsce. Namawiam Was na kawałek crostaty (musicie się skusić – przecież jesteście na wakacjach), to ciasto wyglądem przypominające tartę jednak jest ono wykonywane z delikatniejszego ciasta półkruchego. Wspaniała, obficie wyłożona marmoladą z lokalnych owoców będzie idealnym uzupełnieniem mocnej kawy.

IMG_1999
Cornetto, crostata i cappuccino. Agroturismo La Casa di Botro, Botricello, Kalabria.

Zdarza się, że śniadania w agriturismo są dodatkowo płatne (u naszego gospodarza około 8 EUR za osobę) i nie zawsze taka informacja jest podawana oficjalnie, nawet w czasie rezerwacji. Dlatego zapytajcie się o to meldując się na miejscu. Jeśli wynajmujecie pokój albo apartament bez dostępnego śniadania to tym lepiej – róbcie zakupy w małych, lokalnych, specjalistycznych sklepikach. I uwierzcie mi, że wyjdzie taniej, a sałatka z pomidorów i burratty (na zewnątrz podobny do mozzarelli ser, ale po rozkrojeniu płynący), przygotowana na szybko, doprawiona lokalną oliwą pozostanie Waszym ulubionym urlopowym śniadaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *